Jak uszczęśliwić psa - Cesar Milan

Zwierzyniec Andrzeja Rybińskiego

Happy Dog - Pretty Tree - Sunny Day par idgBył lipiec ubiegłego roku, jechaliśmy samochodem w lesistej okolicy, dość powoli, bo jesteśmy wyczuleni na zwierzęta wędrujące blisko drogi. Nagle po przeciwnej stronie żona zauważyła poruszającą się brązową plamkę. Zatrzymaliśmy się, by zawrócić i sprawdzić, co to było. Okazało się, że przy drodze błąkał się jamnik.

Gdy otworzyliśmy drzwi samochodu, natychmiast do niego wskoczył i przytulił się mocno do mojej żony – był już nasz. To jeden z tych zwierzaków które są świadectwem niewyobrażalnego ludzkiego okrucieństwa. Często widujemy z żoną porzucone zwierzęta – latem to codzienność. Pół biedy, jeśli są puszczane luzem, bo wtedy jest szansa, że znajdą coś do jedzenia, trafią do przyjaznego domu lub ktoś je odwiezie do schroniska. Ludzie bywają jednak jeszcze bardziej okrutni – przywiązują psa do drzewa.

Toffi – bo tak nazwaliśmy suczkę ze względu na kolor sierści i słodycz charakteru – jest jednym z tych porzuconych psiaków, którym się udało, i od prawie roku dzielnie strzeże naszego podwórka. Nikt jej tego nie uczył, ale ona tak pokochała całą rodzinę – i tę ludzką, i tę psio-kocią – że doskonale wie, które koty są jej, i nie wpuści za płot obcego.

Mieliśmy już wiele zwierząt, ale ta suczka całkiem nas zawojowała. Gdy wcześniej znajomi mówili mi, że kto nie miał jamnika, ten nie wie, co to pies – puszczałem te uwagi mimo uszu. Dziś – gdy mam oprócz Tofi jamnika Tofika – zgadzam się z tym w 100 proc. Toffi jest szalonym, nigdy nie wybieganym psem, uwielbia gonitwy w ósemkę. Jest też łasuchem, choć nie żebrze przy stole. No i lubi… podgryzać Tuczusia, kota, który rządzi całym naszym zwierzyńcem.

Tuczusia pewnie by nie było na świecie, gdyby nie moja interwencja. Pani, od której brałem kotkę, jego siostrę, miała jeszcze inne kocięta, wśród nich jedno dwa razy mniejsze od innych. Gdy o nie spytałem, powiedziała, że pewnie będzie musiała je uśpić, bo ono sobie nie radzi, nie umie się dopchać do sutka matki. Natychmiast zdecydowałem, że je zabieramy – i wyrósł kot na schwał! Tuczuś pozwala się zaczepiać Toffi, ale do czasu… gdy mu się to znudzi – puszy się i wtedy już wiadomo, że nie ma żartów.

W naszym zwierzyńcu mamy jeszcze suczkę owczarka niemieckiego Azę – w pewnym sensie także przygarniętą. Cztery lata temu okazało się, że dziecko naszych znajomych jest uczulone na psią sierść, wzięliśmy więc wróżki półroczną Azę do siebie.

Towarzyszy nam też kot gadający Pafnucy – w skrócie Pafi, kot łazienny Bonifacy – w skrócie Boni, i jeszcze dwa inne – w sumie piątka. Pafi przychodzi czasem do nas i miauknie, wtedy należy go zapytać, jaki ma problem, i on odpowie serią miauknięć. Taki dialog może trwać bardzo długo. Boni ukrywa się w łazience, bo nie przepada za obcymi. Psie i kocie towarzystwo w naszym domu jest dość liczne, ale wierzę, że każdemu zwierzakowi jest u nas dobrze, co nam często okazują.

Jeśli ktoś chciałby pójść w nasze ślady (nie mam na myśli liczby zwierząt, lecz w ogóle posiadanie zwierzęcia), zachęcam na początek do użycia… głowy i zastanowienia się, czy podoła opiece nad nim, czy może zapewnić czworonogowi godne życie i czy dochowa go aż do śmierci. Nie bardzo mi się podoba, gdy ktoś bierze psa dla dziecka tylko dlatego, że ono o to prosi. Jeśli się takiej decyzji nie przemyśli, skutki mogą być takie, jak w wypadku przygarniętej przez nas Toffi.

Chciałbym też uświadomić jeszcze jedną – może banalną i wielokrotnie powtarzaną, ale ważną – rzecz. Nie bójmy się psów ze schroniska – za to, że spotkał je lepszy los, potrafią się odwdzięczyć prawdziwą miłością.

Andrzej Rybiński, piosenkarz

wysłuchała Magdalena Ciszewska


Źródło: http://www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2051.html

2 komentarze do “Zwierzyniec Andrzeja Rybińskiego”
  1. barokowa_latryna 29 kwietnia 2010
  2. bla 8 maja 2010

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *